Zmartwychwstanie Jezusa, czy było naprawdę?

Kiedy czyta się Ewangelie Nowego Testamentu, a szczególnie opis zmartwychwstania Jezusa z łatwością można zauważyć ich niespójność, a wręcz nieprawdziwość. Stąd często można się spotkać z zarzutami, że są niewiarygodne. I nie ma przy tym najmniejszej wątpliwości, że któryś z apostołów napisał nieprawdę, tylko który?
Mateusz w pierwszej napisanej Ewangelii pisze tak: „Po upływie szabatu w pierwszym dniu tygodnia o świcie, wybrały się w drogę Maria Magdalena i druga Maria, by odwiedzić grób. Wtem powstało wielkie trzęsienie ziemi, bo anioł zstąpił z nieba, a zbliżywszy się odsunął kamień i usiadł na nim. Oblicze jego jaśniało jak błyskawica, a szaty jego były białe jak śnieg. Strażnicy zadrżeli przed nim ze strachu i potruchleli. Anioł odezwał się do niewiast w te słowa: *Wy się nie bójcie. Wiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. Nie ma go tu. Zmartwychwstał jak zapowiedział. Chcecie, zobaczcie miejsce gdzie leżał. A teraz idźcie szybko i powiedzcie uczniom jego, że z martwych powstał. Oto przybędzie przed wami do Galilei, tam go ujrzycie. Oto co miałem wam powiedzieć*. Oddaliły się więc spiesznie od grobu z bojaźnią, lecz równocześnie z wielką radością, i pobiegły, aby zanieść tę nowinę jego uczniom. Wtem Jezus zastąpił im drogę i rzekł: *Witajcie!* A one zbliżyły się i objąwszy nogi jego złożyły mu hołd. Wtedy rzekł Jezus do nich: *Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie braciom moim, żeby udali się do Galilei; tam ujrzą mnie*”. 28.1-10 Ew Mt.                                                         Nieco odmienną wersje w swej Ewangelii przedstawia Marek: „Gdy minął szabat, Maria Magdalena i Maria matka Jakuba i Salome zakupiły wonności, aby  pójść i namaścić go. Wczesnym rankiem, w pierwszy dzień tygodnia, gdy słońce właśnie wschodziło, przybyły do grobowca. Mówiły między sobą: *Kto odsunie nam kamień od wejścia do grobowca?* Spojrzawszy zobaczyły, że kamień był już odsunięty; a był on bardzo wielki. Wszedłszy do grobowca ujrzały młodzieńca w białej szacie siedzącego po prawej stronie; i przeraziły się bardzo. *Nie bójcie się! Szukacie Jezusa Nazareńskiego, ukrzyżowanego. Powstał z martwych; nie ma go tu! Patrzcie oto miejsce, gdzie go złożono. Ale idźcie i powiedzcie uczniom jego, a zwłaszcza Piotrowi: Przybędzie przed wami do Galilei. Tam ujrzycie go jak wam zapowiedział*”.  16. 1-7 Ew Mk.                       U Mateusza anioł odsunął kamień na oczach strażników i niewiast, a u Marka kamień był już odsunięty, a anioł siedział w środku i ani słowa o strażnikach. Inną jeszcze wersję przedstawia Łukasz:
„Pierwszego dnia tygodnia udały się wczesnym rankiem niosąc przygotowane wonności. Zastały jednak kamień odsunięty od grobu, a gdy weszły do wnętrza, nie znalazły ciała Pana Jezusa. I gdy z tego powodu stały bezradne, ukazali im się nagle dwaj mężowie w lśniących szatach. Wtedy ogarnął je strach i pochyliły głowy ku ziemi. Tamci zaś rzekli do nich: *Dlaczego szukacie wśród zmarłych tego, który żyje? Nie ma go tu, zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, jak to wam powiedział, gdy był jeszcze w Galilei: Potrzeba, aby Syn Człowieczy był wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany i aby zmartwychwstał trzeciego dnia*. Wtedy przypomniały sobie słowa jego. Wróciwszy od groby oznajmiły wszystko to Jedenastu i wszystkim pozostałym. A były to: Maria Magdalena, Maria matka Jakuba,a wraz z nimi inne ich towarzyszki przyniosły apostołom tę nowinę. Lecz wieści te wydały im się niedorzecznością i nie dali im wiary. Piotr wszelako wstał i pobiegł do grobu; nachyliwszy się ujrzał tylko płócienne taśmy. Zdumiony tym, co zaszło, wrócił do domu*”. 24. 1-12 Ew Łk.
Łukasz również pisze, że kamień był odsunięty, lecz aniołowie się rozmnożyli. U niego było ich dwóch. Należy zwrócić uwagę na reakcję Piotra, który sam pobiegł do grobu. Do tego fragmentu odniósł się Jan w swojej Ewangelii:
„Pierwszego dnia tygodnia Maria Magdalena udała się wczesnym rankiem, kiedy był jeszcze mrok, do grobowca i zobaczyła, że kamień został z grobowca usunięty. Pobiegła więc szybko do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i rzekła im: *Zabrali Pana z grobu i nie wiemy gdzie go położono*. Zerwał się więc Piotr wraz z owym drugim uczniem i przybyli do grobu. Biegli obaj razem; lecz ów drugi uczeń (Jan) wyprzedził Piotra i pierwszy przybiegł do grobu. Schyliwszy się ujrzał opaski na ziemi, ale nie wszedł. Teraz nadszedł także Szymon Piotr, który biegł za nim, wszedł do grobowca i ujrzał opaski na ziemi, a chustę, która była na głowie Jezusa, nie leżącą między opaskami, lecz zwiniętą oddzielnie na osobnym miejscu. Wtedy wszedł także ów drugi uczeń, który przybiegł pierwszy do grobowca. Spojrzał i uwierzył; bo nie uświadomili sobie jeszcze na podstawie Pisma, że miał z martwych powstać. Potem uczniowie powrócili do domu.” 20. 1-10 Ew Jana.
Kolejne potwierdzenie, że kamień był już odsunięty, a więc to Mateusz napisał nieprawdę. W Ewangelii Jana również jest dwóch aniołów, ale Magdalena zobaczyła ich dopiero, gdy Jan i Piotr poszli do domu, Jan nie pisze, że Marii Magdalenie ktokolwiek towarzyszył. Jan wyraźnie zaznacza (wbrew Łukaszowi), że Piotr do grobu nie biegł sam, lecz z Janem. Jednak tu nie ma co się dziwić. Łukasz to przyjaciel Pawła, wrogo ustosunkowanego do Jana, stąd próba pomniejszenia jego roli. Zważywszy, że Mateusz ewidentnie „ubarwia” opisy w swojej Ewangelii, a Marek i Łukasz w życiu nie widzieli na oczy Jezusa Chrystusa, to Ewangelia Jana jest najbardziej wiarygodna. Tym bardziej, że Jan to jedyny ewangelista, który był przy Jezusie Chrystusie, od początku do końca, jego pobytu na Ziemi w ciele ludzkim.
Jednak w świetle tego co usłyszał duch Pocieszyciela od Boga. To i Jan nie jest w tym momencie do końca w prawdzie. Po tych czterech fragmentach Ewangelii widać już co miał na myśli Jezus Chrystus mówiąc do apostołów, że dopiero Pocieszyciel doprowadzi was do wszelkiej prawdy, bowiem jak widać nawet apostołowie nie znali jej do końca, ale nie wszyscy. Zatem warto przeczytać co na ten temat usłyszał Pocieszyciel od Boga, bo nie przeczytacie tego w żadnym Piśmie Świętym.                     Po wielu miesiącach Chrystus wraz z Ojcem dopracowali plan jego odejścia z Ziemi. Pewnego dnia Jezus Chrystus powiedział do Jana:
„Dzisiaj kiedy zmierzch zapadnie przyprowadź do mnie Judasza i Marię Magdalenę. Pamiętaj, aby było to w wielkiej tajemnicy. Kiedy już wszyscy przybyli Jezus Chrystus odezwał się w te słowa do swych towarzyszy:
„Nadeszła chwila, w której kończy się mój ziemski żywot – muszę umrzeć”. Przerażenie padło na twarz Judasza i Magdaleny. Tylko Jan siedział skupiony, jakby nieobecny.
„Co ty mówisz Panie? Dlaczego nas wezwałeś, dlaczego nie ma tu innych?”  Niemal wykrzyczał zdenerwowany Judasz.
„Wezwałem was, bo jesteście moimi najlepszymi przyjaciółmi i tylko wam mogę zaufać”. W rzeczy samej Judasz to najpilniejszy uczeń i najlepszy przyjaciel Jezusa. Prawie nigdy go nie odstępował. Maria Magdalena ufała Jezusowi bezgranicznie i darzyła go uczuciem, jak i on ją. Jan najmądrzejszy z uczniów; jego oddany przyjaciel i ten, który będzie wieńczył dzieło.
To na nich opierał się Boży plan.
„Umrę na krzyżu za was i za wszystkich tych, którym odpuszczone będą ich grzechy. Wy zaś będziecie tymi, którzy sprawią, że dzieło, które rozpocząłem będzie trwać wiecznie. Wytłumaczyłem wam istotę Boga Prawdziwego na tyle, abyście rozumieli więcej. Poznaliście prawdę o moim Ojcu i o mnie. Dzisiaj nie jesteście w stanie pojąć więcej. Dopiero człowiek, którego Bóg wskrzesi pośród umarłych Duch prawdy Pocieszyciel, będzie wiedział wszystko. Zaś ci, których tu nie ma, za waszą i moją sprawą, zostaną obdarzeni Duchem Świętym. Wówczas wstąpi w nich moc i nie będą się lękać głosić Słowa Bożego. Nie straszne będzie im cierpienie, ani śmierć. Aby tak się stało ty Judaszu wystąpisz przed innych. Wydasz mnie zakonnym.”                       „Nie uczynię tego Panie! Nie pragnę twojej śmierci! Kocham cię i prędzej własne życie za ciebie oddam!” – przerwał mu Judasz – „Czy ja postradałem zmysły?”                         „Jesteś moim najlepszym uczniem Judaszu, czyż nie po to ciebie wezwałem, że rozumiesz więcej? Uczynisz tak jak ci nakazuję, ja i mój Ojciec w niebie. Będziesz za to potępiony przez wieki. Przeto kiedy wskażesz mnie żołnierzom, ucałujesz mnie w twarz. Będzie to nasze ostatnie ziemskie pożegnanie. Po czym szybko uciekniesz do Egiptu. Spiszesz tam to co wiesz, ale pamiętaj, abyś za życia dochował tajemnicy. W przeciwnym razie okrutny los przypadnie ci w udziale. Bóg sprawi, że po twojej śmierci, twoje słowa zostaną ukryte. Ludzie poznają ich treść, kiedy z martwych powstanie ów człowiek (Pocieszyciel). To z powodu jego nauk zostaniesz przywrócony do łask.
Mario Magdaleno, wiem jaką niewdzięczną rolą ciebie obarczam, wszak lubujesz mnie. Twoje cierpienie ukoiłem prawdą, która jest ponad wszystko. Musisz mi wybaczyć, jako ja wybaczam tobie. Bowiem nikt inny nie może znać prawdy, nawet moja matka. Ty ją poznasz i zachowasz, aż po grób. Kiedy będę niósł krzyż, a oni będą mnie katować, podasz mi wody z ziół, aby ból mój był mniejszy. A kiedy mnie złożą w grocie pójdziesz tam skoro świt, olejkami namaścić ciało moje. Lecz nie lękaj się kiedy mnie tam nie zastaniesz. Jan opłaci pasterzy, aby wykradli moje ciało i pochowali w piasku pustyni. Tak, żeby nawet on nie znał miejsca pochówku. Ty zaś wzniecisz larum z powodu zniknięcia ciała.”
„Przecież przyrzekłeś nam zmartwychwstanie swoje Jezu?” – rzekła Maria Magdalena.   „Powiadam wam, że nawet Bóg, nie może zabrać swego ziemskiego ciała do nieba. Takie są bowiem prawa, których nikt znieść nie może, w niebie jest miejsce duszy (ducha). Przeto co ziemskie pozostaje na ziemi, a co Boskie w niebie. Kiedy zmartwychwstanę, krótko będę mógł tu pozostać, a ciało moje będzie ni zimne, ni ciepłe, ani krwi w nim nie będzie. Będę dowodem wyższości życia wiecznego nad śmiercią i nadzieją zmartwychwstania. Dam świadectwo prawdzie i siłę tym, którzy się boją”.
Są to słowa, które ja słyszałem!
Teraz fragmenty czterech Ewangelii nabierają innego znaczenia.  Ewangelia Mateusza to dzieło zbiorowe. Została napisana po naradzie apostołów, w której również uczestniczył Paweł, a Mateusz to spisał. Było to potrzebą chwili, bowiem coraz powszechniej wyśmiewano się z uczniów  Jezusa. Głoszących jego nauki i nie tylko, że uważano ich za sektę. Groźniejsza była plotka, że nie było żadnego zmartwychwstania, a ciało Jezusa wykradli uczniowie. W tej sytuacji Ewangelia Mateusza była swoistym kołem ratunkowym pierwotnego chrześcijaństwa.
Jednak jak łatwo zauważyć nie ma w niej ani słowa z tajnej narady u Jezusa Chrystusa. Jan wszystko zachował w tajemnicy.
Kiedy opłacał pasterzy, aby wykradli ciało Jezusa i pochowali w piaskach pustyni. Dał im również pieniądze dla żołnierzy, którzy strzegli grobu, aby się nie sprzeciwiali. Na swoje usprawiedliwienie mieli rozgłaszać, że nie mogli temu zapobiec, gdyż objawił się anioł i odsunął kamień. Oni zaś wpadli w przerażenie. Tak im się spodobał pomysł, że sami ochoczo pomagali pasterzom odsunąć kamień. Potem opowiedzieli wszystko kapłanom, a oni uwierzyli. Ci zaś zebrali się ze starszyzną i zrobili naradę. Następnie dali żołnierzom wiele pieniędzy mówiąc: „Będziecie rozgłaszać. Uczniowie jego przyszli w nocy i ukradli go, gdyśmy spali. A gdyby sprawa doszła do namiestnika, to potrafimy go uspokoić i postaramy się o to, że nie spotka was żadna przykrość.” 28. 12-14 Ew Mt.
Tak oto żołnierze z powodu zmartwychwstania Jezusa, dostali dwa razy pieniądze. Pili dużo wina i ochoczo opowiadali.
Paweł zaś nakłaniał apostołów, aby przy okazji Ewangelii, zrobić coś dla pogan. Ci nie bardzo chcieli się na to zgodzić. Szczególnie zaś Jan syn Zebedeusza, bowiem Paweł koniecznie chciał upodobnić narodziny Jezusa do narodzin bogów pogańskich (Baala i Miry). Czyli przypisać Chrystusowi narodziny z niewiasty, aby ułatwić poganom przyjęcie nowej wiary. A Jan nie chciał się na to zgodzić, bowiem widział jak Chrystus wstąpił w Jezusa, podczas chrztu w rzece Jordan. W końcu jednak apostołowie dali się przekonać. I dopasowali narodziny Jezusa do narodzin bóstw pogańskich oraz do niektórych zapisów Pism i zdarzeń historycznych sprzed niemal czterdziestu lat.
Jan do końca sprzeciwiał się temu  i w swojej Ewangelii nie wspomniał o dzieciństwie Jezusa ani słowem. Wręcz wyraził w niej swój sprzeciw słowami żydów: „Czyż nie jest to Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę znamy? Jakże więc teraz może mówić: Zstąpiłem z nieba.” 6. 42 Ew Jana.
W ten sposób Jan słowami żydów, daje do zrozumienia, że w młodości Jezusa nic się nie wydarzyło, co by miało świadczyć o jego późniejszym powołaniu. Co więcej w swoim fragmencie o zmartwychwstaniu Jezusa, ujawnił sporo prawdy. Potwierdził, że kamień był już odsunięty z grobu, a Maria Magdalena poszła tam sama, a przecież wiedziała o ogromnym kamieniu zakrywającym grób. Zaś pasterze wywiązali się z zadania znakomicie: rozebrali ciało Jezusa z taśm, tak jak im nakazał. Bo gdyby nawet wiatr odsłonił ciało na pustyni, to po szatach nie będzie można poznać czyje ono jest. Dlatego wyprzedził Piotra przed grobem, aby sprawdzić, czy pasterze dokładnie wykonali umowę. Złożona zaś chusta była znakiem, że z żołnierzami nie było kłopotów. Kiedy okazało się, że wszystko jest jak uzgodniono, odetchnął z ulgą i zaczekał na Piotra.
Plan Boży wykradzenia ciała Jezusa i pochowania go bezimiennie w piaskach pustyni był koniecznością, dla przetrwania wiary i nauk Syna Człowieczego.
W tamtych czasach zależności ciała z duszą (duchem), a ducha ludzkiego z Bogiem, były dla ludzi nie do ogarnięcia. Tak jak wszechświat i zaistnienie w nim Boga. Do tego miało by dojść przekonanie, że ciało człowieka po jego śmierci nie ma żadnego znaczenia. Nawet apostołowie nie byli gotowi na taką wiedzę.
Tylko duch ludzki idzie do Nieba i tylko on zmartwychwstaje, co oznacza wstępuje w nowe ciało podczas reinkarnacji. Duch ludzki z nieśmiertelnego pokolenia w światłości swej jest częścią Boga (jego światłości, a on naszej).
Chrystus po śmierci Jezusa, opuścił jego ciało i „zmartwychwstał” jako Duch Święty Syn Boga Ojca. Mógł pojawiać się i znikać, przechodzić przez zamknięte drzwi, a z ran jego nie wypływała krew, ani nie czuł bólu. Jego ciało istniało wyłącznie w oczach tych, na których wpływał mocą swej światłości. Widzieli oni to co chciał, żeby widzieli. Dotykali ciała, którego w rzeczywistości nie było, bowiem moc światłości jest w stanie dokonać tego z mózgiem człowieka.
Jednak jak się w końcu okazało, kłamstwo w Ewangelii Mateusza, było zbawienne dla przetrwania chrześcijaństwa. Ale dało za to zielone światło biskupom, a później papieżom, do zejścia z drogi do Boga. Jaką wskazał Jezus Chrystus.
Tłumaczyli to na ogół tym, że jest to dla dobra Kościoła, a więc nie jest grzechem, a wręcz powodem do zbawienia. Z czasem stało się to tak nagminne, że stało się regułą. Szczególnie w kościele papieskim, gdzie już nawet dobro Kościoła stoi przed dobrem Boga. Kościół stał się przez to kościołem grzeszników i szkoda tylko, że dopiero Franciszek to zauważył.

Jedna myśl na temat “Zmartwychwstanie Jezusa, czy było naprawdę?

  1. Paweł w liście do Koryntian 15, 43 wyjaśnia że przecież nasze ciało ziemskie umiera a odradza sie człowiek w nowym ciele duchowym.
    „Zapewniam was, przyjaciele, że nikt nie wejdzie do królestwa Bożego w ludzkim, śmiertelnym ciele—to, co jest doczesne, nie może bowiem stać się częścią tego, co jest wieczne. Pragnę wam jednak zdradzić wspaniałą tajemnicę: Nie wszyscy umrzemy, ale wszyscy otrzymamy nowe ciała”

    Przekłamanie kościoła jest niewielkie, albo też nauka kościoła jest troche niejasna, uproszczona do minimum ale istota zmartwychwstania jako istnienia życia po śmierci ciała jest prawdziwa więc w czym problem.
    Co ma kościół powiedzieć wiernym, że Jezusa zakopano gdzieś na pustyni? Lepiej powiedzieć że wykradli je aniołowie ale nie zmienia to sensu wiary.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s