Jak powstało Niebo i wszystko co w nim jest?


Największym elementem składowym w budowie wszechświata są kosmosy. Kosmosy to zbiór galaktyk, zebranych w gigantycznym dysku i krążących wokół jego osi.
Pierwotnie, gdy kosmos był jeszcze w początkowej fazie budowy w jego środku była wielka czarna dziura. W miarę przybywania masy z dołączających się wciąż nowych galaktyk i rozrastania się kosmosu. Jego pierścień ciężkości systematycznie oddalał się od czarnej dziury, wzmagając w niej siłę grawitacji odśrodkowej.
Spowodowało to wyssanie całej materii czarnej dziury ku pierścieniowi ciężkości. Zaś w jej miejscu wytworzyła się super próżnia. Ponieważ nasz kosmos jeszcze wciąż się rozszerza, to super próżnia również się powiększa.
Super próżnia w środku kosmosu jest jego Niebem.
Swoistym miejscem gromadzenia się mikrocząsteczek materii. Zmieniających się tu pod wpływem super próżni w cząsteczki większe ale antymaterii. Mikrocząsteczki puchną i łączą się pomiędzy sobą tworząc atomy antymaterii, z których powstają rożne formy „wyposażenia” Nieba.
Podobnie jak mikrocząsteczki materii do wnętrza super próżni kosmosu, docierają również mikrocząsteczki energii ożywionej. Pochodzącej ze śmiertelnych i nieśmiertelnych dusz ludzkich oraz ciał astralnych ludzi. Przechodzą one tu podobny proces jak mikrocząsteczki materii zwykłej i rozbudowują się aż do atomów antymaterii ożywionej, z których z kolei powstają rożne formy życia w Niebie.
To z niej Wielki Duch (Bóg wszechświata), który mieszka w jeszcze większej super próżni, wytworzonej w środku wszechświata. Stworzył naszego Seta – Boga, czyli energię ożywiona myślącą, aby zarządzał kosmosem.
Kosmosów we wszechświecie jest bardzo dużo i wciąż powstają nowe.
I w każdym, w którym ilość antymaterii ożywionej jest już wystarczająca, zjawia się Wielki Duch; tworzy Boga i jego Niebo.
Każdy kosmos ma swojego Boga!
Jednak warunek jest jeden w danym kosmosie muszą już zaistnieć ludzie, aby w super próżni uzbierała się odpowiednia ilość antymaterii ożywionej.
Jak to przebiegało w naszym kosmosie Jezus Chrystus opowiedział Judaszowi:
„I pojawił się tam świetlisty obłok. On powiedział: *Niech powstanie anioł, aby był mi pomocą*. Wielki anioł Samoistny wyłonił się z obłoku. Za jego przyczyną czterech innych aniołów powstało z innej chmury i stanęło przy anielskim Samoistnym. Samoistny powiedział: *Niech z woli wielkiego Ducha stanie się Królestwo Niebieskie* i powstał Kosmos (duchowy). I powstał pierwszy oświecony (Set – Bóg), aby nad nim sprawować władzę. Samoistny powiedział: *Niech powstaną anioły, aby mu służyć* i powstały niezliczone zastępy”. Ew. Judasza.
Samoistny powołał nie tylko niezniszczalne pokolenie Boga. Kosmos podzielił na dwanaście królestw, a przy Bogu ustanowił dwadzieścia cztery trony sprawiedliwych. Zaś każde królestwo otrzymało swojego króla. I podzielone zostało na sześć Niebios (księstw), które są jednocześnie Eonami światła tz. samodzielnymi rejonami produkcji światła (energii ożywionej), za które odpowiada inny anioł oświecony.
Tak w naszym kosmosie powstały siedemdziesiąt dwa Niebiosa i tyle samo Eonów światła. Niebiosa ustanowiono tak, aby w każdym znajdowało się pięć firmamentów, to oznacza pięć zamieszkałych przez ludzi planet. Ma to na celu równomierne pozyskiwanie światłości ludzkiej dla Nieba.
W sumie w naszym kosmosie aktualnie jest trzysta sześćdziesiąt planet zamieszkałych przez ludzi, ale są również takie, które w razie konieczności można zaludnić.
Tak to Chrystus przedstawił historię powstania Nieba Judaszowi.
A jak wygląda samo Niebo?
O tym sporo mówi Jan Ewangelista w Apokalipsie.
„Oto drzwi stały w niebie otworem. A głos, który przedtem słyszałem, a który przemówił do mnie niby brzmienie trąby, rzekł: *Wstąp tutaj! Pokażę ci co ma dziać się potem*. Natychmiast popadłem w zachwycenie. Oto tron stał w niebie, a na tronie ktoś siedział, a ten, który na nim siedział, podobny był z wyglądu do kamienia jaspisu i sardiusza. A wokoło tronu  roztaczała się tęcza podobna do szmaragdu. Wokoło tronu stały jeszcze dwadzieścia cztery inne trony. Na tronach siedziało dwudziestu czterech starców, przyodzianych w białe szaty, a na swych głowach mieli złote korony. Od tronu wychodziły błyskawice, huk i grzmoty. Siedem ognistych pochodni paliło się przed tronem: jest to siedem duchów Bożych. Przed tronem było niby szklane morze, podobne do kryształu. W pośrodku, przed tronem i wokół tronu znajdowały się cztery żywe istoty, mające pełno oczu z przodu i z tyłu. Pierwsza istota podobna była do lwa, druga do wołu, trzecia miała oblicze jakby człowieka, a czwarta podobna była do orła w locie. Każda z tych czterech istot miała sześć skrzydeł. Śpiewały nieustannie we dnie i w nocy: *Święty, święty, święty, Pan Bóg wszechmogący, który był i który jest, i który przyjdzie*”. 4. 1 – 8 Ap. Jana.
Wszystko co widział Jan, było odmienne od ziemskiej rzeczywistości: Bóg jakby z kamienia, morze jakby z kryształu, żywe istoty niby podobne do ziemskich, ale niewiarygodnie jakieś kształty. Tęcza też jakaś inna, przypominająca kamień – szmaragd.
Co ciekawe Jan widział te dwadzieścia cztery trony stworzone dla Boga przez anioła Samoistnego. Zatem Jan rzeczywiście widział Niebo.
Zupełnie odmienną wizję Nieba przedstawił swoim wojownikom Mahomet. W tamtym Niebie ludzie otrzymywali rajskie dostatnie nowe życie i w towarzystwie wielu żon rozkoszowali się nim beztrosko.
Łatwo zauważyć, że oba opisy Nieba różnią się od siebie zasadniczo. Z całą pewnością bliższy prawdy jest Jan. Tyle, że nie potrafił prawidłowo zdefiniować tego co zobaczył, bo na ówczesną wiedzę było to nie możliwe.
Jan przede wszystkim nie widział tam niczego coby było czymś z Ziemi. Bo nic takiego w Niebie nie ma prawa być. Każda materia od cząsteczek wielkości kwarków, czy neutrino nie ma prawa się tam przedostać. Wszystko jest zawracane z powrotem przez siłę grawitacji odśrodkowej pierścienia ciężkości kosmosu. Do Nieba docierają cząsteczki mniejsze od kwarków, których pierścień ciężkości nie jest w stanie zatrzymać.
To  z tych mikrocząsteczek zamienionych w atomy antymaterii zbudowane jest Niebo. Jest tam morze, które nie szumi, a woda w nim nie jest mokra. Słońce, które nie grzeje; kwiaty, które nie pachną. Duchy ludzkie ubrane w nowe ciała astralne, stoją jak chińska terakotowa armia. Nie czują ciepła, miłości, ani zawiści, nie znają pragnienia ni głodu. Nie poznają braci swoich i nie czynią niczego poza oddawaniem czci Bogu. Bóg zaś może wszystko ożywione i nie ożywione kształtować w dowolne formy. Wszystko co w Niebie jest stworzone jest przez niego.
Duchy ludzi z nieśmiertelnego pokolenia powracające z życia ziemskiego, tracą wszelką pamięć i kontakt z rzeczywistością ziemską. Otrzymują nowe ciało astralne i dołączają do „terakotowej armii” stojącej przed tronem Bożym, a temperatura w Niebie to absolutne zero -273 stopnie Celcjusza.
Całe szczęście, że mieszkańcy niebios niczego nie odczuwają nawet bodźców termicznych. Nie darmo zatem nazywali oni Ziemię Rajem. Te duchy, które tu powracają, wstąpiwszy w człowieka mogą poprzez jego mózg docenić cudowność życia na Ziemi.
Zatem, każdy kto żyje na Ziemi niech szanuje to miejsce, siebie i innych ludzi, a nadto Boga. Bo nigdy nie wiadomo, czy dozwolone mu będzie wrócić tu jeszcze. No i czy będzie do czego wracać.

                                             

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s