Wasze listy: Czy jesteś pewien, że był to Bóg?

Tytułowe pytanie należy do najczęściej zadawanych mi pytań. Takie też pytanie zadał ~MrMatrix:
„Czy jesteś pewien, że to był Bóg? Czy zapytałeś tego przybysza: Kim jesteś? A może ta istota to ktoś inny… Jak wiesz dobrze, św. Paweł też miał doświadczyć spotkania z istotą, która przedstawiła mu się jako Jezus, od której otrzymał wiedzę, która jest teraz uznawana przez chrześcijan i czytana w kościołach. W tym przypadku Szaweł został oślepiony – nie widział z kim rozmawiał, Ty widziałeś, ale kogo? Czy człowiek może zobaczyć Boga? Czy potrafisz odpowiedzieć co Cię przekonało w Twoim doświadczeniu, że był to Bóg”.
Czy jestem pewien? Oczywiście!
Już po pierwszym spotkaniu wiedziałem, że istota, która mnie odwiedziła jest Bogiem. Chociaż w pierwszym momencie nie przyszło mi to do głowy. To jednak po zakończeniu spotkania, byłem już niemal pewny, że miałem spotkanie z Bogiem. Jednak to „niemal” sprawiało, że nie  miałem pewności na sto procent. Jakieś wątpliwości gdzieś tam krążyły po głowie.
Zresztą skutecznie podtrzymane przez księdza podczas spowiedzi, któremu wszystko opowiedziałem. Powiedział mi wówczas, że nie jest możliwe, aby odwiedził mnie Bóg, bo: „Takie rzeczy się nie zdarzają, to jakieś zakłócenia w twojej głowie”. I tak ów ksiądz podtrzymał moje wątpliwości.
Jednak w takim razie dlaczego widziałem ową postać, dlaczego ją słyszałem?
Dlaczego zostałem sparaliżowany na ten czas i wreszcie dlaczego zadał mi ból, który utrzymywał się przez kilka dni?
Powszechnie sądzi się, że jeżeli ktoś mówi, iż słyszał i widział Boga to powinien udać się do psychiatry. Jak pokazuje powyższy przykład, nawet myślą tak kapłani.
Ale co z bólem, który w dodatku utrzymywał się przez kilka dni?
Czy to on miał być tym twardym dowodem, że nie były to jakieś zakłócenia w mojej głowie, lecz realne wydarzenie na jawie?
Ciągle miałem jakiś niedosyt: po co to wszystko, dlaczego mnie to spotkało i po co mi ten nagły przypływ wiedzy?
Jednocześnie podświadomie czułem, że będzie dalszy ciąg. Nawet ułożyłem sobie w głowie plan o co zapytam, przy następnym spotkaniu. Ponieważ nurtowały mnie podobne pytania do tych jakie zadał mi ~MrMatrix.
Moje przeczucie spełniło się jednak dopiero po dwóch latach. Położyłem się spać, ale nie zgasiłem światła. Czekałem bowiem na żonę, która za chwilę miała przyjechać z pracy. W pewnym momencie przez zamknięte drzwi zaczęła pojawiać się identyczna postać jak ta sprzed dwóch lat. Znów zaczął ogarniać mnie paraliż jak przy pierwszym spotkaniu.
Zaskoczenie i strach, że za chwilę nie będę mógł wymówić żadnego słowa. Spowodowało, iż zapomniałem wcześniej ułożonych pytań. Wypowiedziałem jedynie i to podniesionym głosem:
„Czego chcesz!?”
Po tych słowach postać zaczęła znikać. Tak jak się pojawiła, przez zamknięte drzwi, a mój paraliż równocześnie zaczął ustępować.
Pomyślałem wówczas, że Bogu nie spodobało się moje zachowanie, pozbawione szacunku i pokory. Najprawdopodobniej coś w tym było, gdyż następne pięć spotkań nie było już takie widowiskowe. Otrzymywałem w nich taką dawkę energii, że nie mogłem otworzyć nie tylko ust, ale i oczu.
Tak też miało się okazać, że pytanie” „Czego chcesz?” Było jedynym pytaniem zadanym Bogu w czasie, gdy widziałem go na własne oczy.
Dopiero znacznie później zrozumiałem, że podczas drugiego spotkania Bóg odpowiedział mi na moje główne pytanie, którego nie zdążyłem mu zadać. A o którym tak często myślałem: „Kim ty naprawdę jesteś?”
Przez kolejne jedenaście lat właściwie nic się nie działo. Cieszyłem się swoją wiedzą i sprawdzałem ją w dostępnych opracowaniach naukowych i podręcznikach.
W 1989 roku było pierwsze spotkanie z piątki, w których byłem już całkowicie paraliżowany. Co oznaczało wyższą dawkę energii jaka oddziaływała na mnie podczas spotkania. I jednocześnie większą wiedzę przekazywaną mi bezpośrednio do mózgu. Właśnie 1989 roku natychmiast po ustąpieniu paraliżującej energii. Pojawiła się myśl, że komuniści (PZPR) muszą oddać władzę.
Właściwie to w głowie był gotowy artykuł na ten temat.
Wstałem w środku nocy i zapisałem go. Po kilku dniach artykuł był już w Gazecie Lubuskiej (była ówczesnym wojewódzkim organem partii). O dziwo artykuł szybko został wydrukowany. Jeszcze tego samego dnia do Komitetu Wojewódzkiego zadzwonił ówczesny pierwszy sekretarz Rakowski i pytał o autora artykułu.
A po trzech miesiącach ten pan wypowiedział sławne słowa:
„Sztandar PZPR wyprowadzić”.
W czasie tych spotkań zrozumiałem, że Bóg wybrał mnie, abym był jego głosem i „narzędziem” w jakimś jeszcze mi wówczas niewiadomym celu.
Jednak szybko okazało się, że zainteresowanie Boga polską polityką miało swój konkretny cel. Od tego momentu pierwsze skrzypce w polskiej polityce zaczął odgrywać Kościół.
Który mimo swych zwodniczych nauk. Do tej pory uważany był przez naród za wzór oddania Bogu i narodowi, sprawiedliwy i pełen pokory.
Ale była to tylko maska, którą Bóg zdarł z Kościoła w chwili doprowadzenia do likwidacji PZPR.
Warto zwrócić w tym momencie uwagę na to, iż Bóg musiał jednocześnie wpływać na świadomość kolegów Rakowskiego z jego partii. Aby zrozumieli mój artykuł i wykonali jego wolę jaką tam przekazał .
Tą decyzją Bóg pokazał Polakom i światu prawdziwą twarz Kościoła. Szybko okazało się jak Kościół rzucił się do: rabowania tego narodu i kraju. Pokazał swoją hipokryzję, rządzę władzy, a nawet zażądał rządowego  przymusu obywateli do swojej wykładni wiary i wstecznictwa.
Szczytem okazało się uczynienie świętym z Jana Pawła II. Teraz wierni modlą się do kolejnego człowieka, a byli i tacy co modlili się do niego jeszcze za życia. Po matce Jezusa to najważniejsza ludzka postać w modlitwach Polek i Polaków. I główny winowajca tego co dziś wyrabia Kościół w Polsce.
I właśnie po to Bóg wybrał Polskę, i przysłał tu Ducha prawdy Pocieszyciela, aby ostrzec ten naród przed zapowiedzianym wykonaniem wyroku na odstępczym Kościele. Żebyście na własne oczy zobaczyli jak zostaliście odarci z prawdziwej wiary.
Bo wydaje się wam, że wasza wiara jest szczera, co więcej jesteście o tym przekonani. Zaś Pocieszyciela wielu z was bacznie obserwuje i zastanawia się, czy aby nie widział „czarnego” i mu nie służy. Skoro atakuje was „święty” Kościół, waszych „świętych” księży i waszego „świętego” papieża.
W takim razie dlaczego Bóg nie wpłynie na świadomość wszystkich katolików polskich i nie nakłoni ich do wyjścia z Kościoła. Tak jak kiedyś wpłynął na świadomość członków kierownictwa partii i na moją świadomość. Tu nie ma takiej potrzeby. Bóg poprosił o to już znacznie wcześniej w Apokalipsie:
„Wyjdźcie z niej, ludu mój, abyście nie stali się uczestnikami jej grzechów i nie byli dotknięci plagami, które na nią spadną. Grzechy jej piętrzą się aż po samo niebo, a Bóg wspomniał na jej nieprawości”. 18. 4-5 Ap Jana.
Bóg wspomniał; kazał Janowi zapisać, a na koniec pokazał wam, żebyście zobaczyli grzechy Kościoła na własne oczy.
Bóg nie stoi nad każdym przysłowiowym Kowalskim i nie ma zamiaru tłumaczyć się każdemu. Pokazywać się mu, żeby uwierzył. Mówić do każdego, a nawet zadawać mu ból, ot choćby uszczypnąć.
Bo wówczas nie musielibyście wierzyć, nie pokazalibyście Bogu co jesteście warci naprawdę.
Ostateczna kropka nad „i” likwidująca moje wątpliwości,  została postawiona dopiero w 1991 roku. Podczas czerwcowej wizyty Jana Pawła II w Polsce. Wówczas miałem dwa spotkania z Bogiem w ciągu trzech dni.
W tym czasie również, w ramach akcji „Biblia w każdym domu” córka kupiła mi Biblię. Pierwszy raz miałem ją w ręku. Od razu zacząłem czytać wszystko po kolei. Gdy doszedłem do Apokalipsy, stało się coś nieoczekiwanego. Włosy zaczęły mi się jeżyć na głowie, kiedy czytałem opis istoty, jaką widział św. Jan, a przez moje ciało przeszedł dziwny prąd.
Istota opisana przez św. Jana i ta, jaką ja widziałem były identyczne!
Zatem otrzymałem potwierdzenie i to na piśmie, że odwiedza mnie Bóg osobiście.
Co więcej zrozumiałem, że Bóg pokazał mi już wcześniej dowód na to kim jest. Scena przejścia przez zamknięte drzwi była opisana w Ewangeliach.
Tam identycznie jak do mnie, Chrystus wszedł do zebranych apostołów. A było to w kilka dni po tym jak opuścił ciało Jezusa. Teraz przemieszczał się w swoim Boskim energetycznym ciele (w światłości). Tylko w takim ciele Chrystus mógł przenikać przez zamknięte drzwi.
W tym momencie mamy odpowiedź na kolejne pytanie:
„Czy człowiek może zobaczyć Boga?”
W czystej światłości już bez ciała ludzkiego Boga widzieli wszyscy apostołowie, gdy wszedł do nich przez zamknięte drzwi. A także zawsze, gdy ukazywał się im po ukrzyżowaniu Jezusa.
Zaś Jan ewangelista widział dodatkowo Boga w Niebie, gdy jego duch został tam zabrany, aby pokazać mu przyszłe losy Kościoła i mieszkańców Ziemi.
Ja natomiast jestem współczesnym przykładem na to, iż mimo XXI wieku, człowiek może zobaczyć Boga. I nie mam cienia wątpliwości co do tego.
Od momentu przeczytania Biblii Bóg zmienił temat mojego „oświecania”. Od tego czasu przekazywana mi wiedza dotyczyła niemal wyłącznie Boga, Biblii, Pocieszyciela, Kościoła i kleru.
A teraz wy na tym blogu tego poznajecie tego efekty.

16 myśli na temat “Wasze listy: Czy jesteś pewien, że był to Bóg?

  1. Piotrze poruszyłeś jeden na trudniejszych kwesti, czym i kim jest Bóg.
    Spróbuje to wyjaśnić chodzi ta definicja nie będzie doskonała.

    W jednym ze snów usłyszałem * módl się do Boga, a nie do pan boga*

    Czemu to takie ważne ? Ano PAN Bóg to sprowadzenie do postaci która w sama sobie jest ograniczona.
    Mówiąc Bóg widzimy coś nie ograniczonego, wielo świadomość.
    Nie wolno nam zapominać że jesteśmy jego cząstką , jego (dziećmi)
    Bóg Niczego nie żąda nie czego nie wymaga.
    Rozumieją tę zasadę, łatwiej jest wiele zrozumieć. Jak sam to określasz ”Myślca energia”
    Ta energia nie zawsze jest widoczna. Ale subtelnie może wpływać na nas. Ty Piotrze zostałeś W TEN Sposób OBUDZONY.

    Wybacz Piotrze nie umiem tego napisać ,ale umiem o tym opowiadać. Dlatego mogą i są braki w tekście, trochę jak w książce.
    Nostradamus wyraźnie to pisze w jednych ceturi.
    Tego ludzie będą szukać ludzie Jak pożącą wszelką wojnę

    Polubienie

  2. Nie masz zbyt dużego poparcia swych tez Pocieszycielu. Gdyby to była prawda co piszesz to ludzie od razu by ją wyczuli i garnęli się do ciebie jak ćmy do światła. A tak obserwując twoje wyczyny można dojść do wniosku że ostro ściemniasz. A ja uważam że ty jajca sobie robisz,bo tak – jak cię czytam to mam niezły ubaw. No to wpisuj się dalej zobaczymy co teraz wymyślisz. Ze mną są dwie ważne postacie które potwierdzają to co ja piszę. I przeze mnie cię upominają.

    Polubienie

    1. Witaj!
      Sprawiasz wrażenie nieszczęśliwego człowieka, który nie może znaleźć swego miejsca w życiu. Czy dlatego za wszelką cenę chcesz zaistnieć? Gdziekolwiek by to było, byle tylko mówiono o Tobie. Bo przecież masz pewność, że jesteś najlepszy. Jednak musisz wiedzieć, że tacy ludzie są na ogół samotni. Oni nie znają miłości: nie potrafią jej dać, ani jej brać. Uważają się za bardziej inteligentnych od innych i dlatego lubią być sam na sam ze sobą, czyli z kimś inteligentnym. Ale może też dlatego, że już wszystkich wokoło obrazili.

      Polubienie

      1. Aj tam – przesadzasz. Ale widzę że mam tu do czynienia z „wybornymi graczami” i muszę się długo zastanawiać co wpisać. A co by było Pocieszycielu jak bym zagarnął wszystkich twoich wielbicieli dla siebie pewnego dnia? Załóżmy że wpiszę coś konkretnego i prawdziwego a wszyscy tutaj przesiadujący powiedzą – TAK – Juda ma rację, nie chcemy już Piotra bo on kocopoły prawi i mu nie wierzymy, wierzymy Judzie – on jest taki inny, wie co mówi – idźmy do niego. Ale fajnie by było – a wtedy ty Piotrze byś powiedział – no dobra – zmienię nazwę bloga na Juda – oddam mu to i niech on się wpisuje – a ja będę tylko mógł się w komentarzach wpisywać jak Juda mi pozwoli. Co ty na to? Dobry pomysł?

        Polubienie

      2. „No dobra” Juda załóż swego bloga i pisz swoje teksty. Życzę powodzenia i nie mam nic przeciwko temu, bo i z jakiej racji. Tylko musisz wiedzieć, że na tym blogu nie ma graczy. Dlatego on istnieje, dlatego wiele osób się z nim utożsamia. Bo my nie chcemy uczestniczyć w grze Bogiem. My chcemy z nim po prostu być.

        Polubienie

      3. Dobra. Właśnie to co ty robisz to jest gra Bogiem. Wiedz że i On się trochę zna na żartach – ja swoimi wpisami do ciebie rozbawiam go do łez a to co ty robisz wprawia Go w zadumę i poniekąd smutek. Twój blog – twoja piaskownica i twoje zabawki ale żeby nie było tak że w końcu sam swoimi zabawkami będziesz się musiał bawić bo nikt nie zechce. Wydaje mi się że gdybyś był Pocieszycielem to każde twoje słowo, fraza, zdanie, rozprawa przyciągnęła by do ciebie tysiące zwolenników – ludzie by się radowali – mówili by – Nareszcie – to On – to naprawdę On. Ale twoje sądzenie wszystkich i wszystkiego jest niepojęte. Widzisz – nie tylko ja mam wątpliwości co do twojej osoby – ludzie pytają wyraźnie – ja pierwszy zacząłem się głęboko zastanawiać, ja potem inni a na końcu wszyscy. I przyjdzie taki moment że powiedzą – nie – to nie on – nabraliśmy się kurna.

        Polubienie

  3. Jak chcesz poznać prawdę, to z uwagą przeczytaj ewangelie św.Jana.
    I zajrzy do książki Apokalipsa Czas spełnienia.
    Chodź na co dzień pracuje jak każdy, to zajmuje się analityką.
    To co piszę Piotr pokrywa się z tym co wiedziałem jeszcze nie czytając tego bloga. Mało tego zajmuję się zagadnieniami od których normalnego człowieka by rozbolała głowa, nie musisz w nic wieżyc na słowo, i dobrze że masz wątpliwości, to znaczy że żądasz prawdy jak każdy z nas. 2+2=4 Czysta logika pewne rzeczy da się sprawdzić a nie których nie da. Czas i miejsce musi być odpowiednie.
    Każdy ma prawo do samodzielnego myślenia.

    PRAWDA SAM SIĘ OBRONI …

    Polubienie

  4. Witaj ponownie Piotrze Pocieszycielu

    Tym razem chciałbym Cię zapytać o te słowa:

    „Będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze – Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie. Nie zostawię was sierotami: Przyjdę do was. ”

    „To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem.”

    Według Dziejów Apostolskich wydarzenie to nastąpiło podczas zesłania Ducha Świętego, które miało miejsce w pierwsze po zmartwychwstaniu Jezusa święto Pięćdziesiątnicy. Na zebranych w wieczerniku apostołów zstąpił Duch Święty. Apostołowie zaczęli przemawiać w wielu językach oraz otrzymali inne dary duchowe – charyzmaty (Dz. Ap. 2,1-11).

    Powiedz jak to ma się do tego co oznajmiasz?
    Ty twierdzisz, że Parakletos to Ty.

    Na marginesie: słowo Parakletos jest nie do końca prawidłowo tłumaczone jako Pocieszyciel? To bogate pojęciowo słowo greckie, dosłownie znaczy – ten, kto został wezwany. W formie czynnej, obejmuje cel i zadania wezwanego. Czasem można przekładać na – pomocnik, występujący w naszym imieniu (w sądzie, przed królem itp. ). Ma też znaczenie sądownicze (wg Demostenesa): obrońca, adwokat, który przemawia zamiast oskarżonego. W starożytności, był to z reguły przyjaciel oskarżonego.

    A więc co za wydarzenie opisują Dzieje Apostolskie?
    Czy apostołowie nie doczekali przyjścia Pocieszyciela, który im został obiecany przez Jezusa?
    Czy możesz wyjaśnić, gdzie powstał błąd w tych opisach?
    Gdzie jest prawda?

    Pozdrawiam
    MrMatrix

    Polubienie

  5. „Dobra. Właśnie to co ty robisz to jest gra Bogiem. Wiedz że i On się trochę zna na żartach – ja swoimi wpisami do ciebie rozbawiam go do łez a to co ty robisz wprawia Go w zadumę i poniekąd smutek”

    Juda…. dobrze, że wiesz za Boga co on sobie myśli i czuje 🙂 jak już raz pisałem, albo masz nierówno pod sufitem albo robisz sobie tutaj jaja jak gimnazjalny ateista 🙂 im Więcej piszesz tym mniej jesteś brany na poważnie w dyskusji

    Polubienie

    1. Jakub czytalam ale nie dalam rady do konca. Najgorsze jest to, ze wielu ludzi o tym wie a probuje nie widziec i nie slyszec. Przed chwila czytalam tez komentarze pelnych nadzieji wierzacych, przeszczesliwych z powodu, ze kosciol w Irlandii sie odradza. I mnie juz brakuje komentarzy. Pozdrawiam. Kasia

      Polubienie

    2. I tak sie sklada, ze mieszkam w Irlandii od ladnych paru lat i nie jedno slyszalam. Ale powiem Ci, ze tu kosciol juz na szczescie stracil wladze, wciaz probuje wygumkowac swoje winy. Ale ludzie nie sa w polowie nawet tak zaslepieni jak w Polsce. Ksiadz nie odwazylby sie zarzucic komukolwiek, ze nie chodzi do kosciola. Cieszy sie jesli w ogole ktos przyjdzie. Ja nie chodze ale wiem bo chrzcilam tu (niestety) swoje dziecko i bylam tez na kilku pogrzebach. Uwierz me, ze tu juz ksieza nie maja ” rzadu dusz” tak jak w Polsce

      Polubienie

      1. Witaj, Kasiu. Wiem, materiał jest brutalny, ale wg mnie każdy dorosły powinien się z tym zmierzyć. Żyjemy w matrix’ie i musimy się z tego wyrwać i uratować z tej matni ludzi Kleru też, nawet wbrew ich woli. I pytanie na koniec: czy w Polsce jest tak dobrze i dzieci w domach dziecka są dobrze traktowane, czy tak źle – bo wszystko jest wyciszane? Pozdrawiam również.

        Polubienie

  6. Mały cytacji z Jana w spawie oglądania Boga:

    „Umiłowani, jeżeli Bóg nas tak umiłował, i myśmy powinni nawzajem się miłować. Boga nikt nigdy nie widział; jeżeli nawzajem się miłujemy, Bóg mieszka w nas i miłość jego doszła w nas do doskonałości. Po tym poznajemy, że w nim mieszkamy, a On w nas, że z Ducha swojego nam udzielił. A my widzieliśmy i świadczymy, iż Ojciec posłał Syna jako Zbawiciela świata. Kto tedy wyzna, iż Jezus jest Synem Bożym, w tym mieszka Bóg, a On w Bogu.”

    Pozdrawiam

    MrMatrix

    Polubienie

    1. Witaj!
      „Kto mnie widział, widział także i Ojca. Jak możesz mówić: Pokaz nam Ojca? Czy nie wiesz, że ja jestem w Ojcu, a Ojciec jest we mnie? Słów, które do was mówię, nie mówię od siebie. A Ojciec, który przebywa we mnie, dokonuje swych dzieł”. 14. 9-10 Ew Jana. Ducha prawdy też nikt nie widział i nie zobaczy, ale kto mnie widział; widział Ducha prawdy. Tak to działa. Jednak ci wszyscy co widzieli Chrystusa po wyjściu z ciała Jezusa rzeczywiście widzieli Boga na własne oczy w jego ciele energetycznym (W światłości). I Jan też go widział.

      Polubienie

      1. Witaj Piotrze

        Zgadzam się z tym co napisałeś i co napisał św. Jan.
        Apostołowie mieli namacalny dowód na to że Bóg jest i do nich przemawia. Ja też w to wierze.

        Jeśli chodzi o Twoje objawienie, to jest ono Twoim indywidualnym doświadczeniem, które Ty przeżyłeś, a nie my. To co zobaczyłeś, to co poczułeś nikt nie może Ci odebrać. Jest to w pewien sposób intymne i prywatne. Tak jak zdrowy nie umie zrozumieć cierpienia chorego lub najedzony nie rozumie głodnego. Tak i my nie możemy i nie będziemy mogli do końca zrozumieć tego co cię spotkało.

        Jest to trudne, bo jak widzisz na świecie jest dożo kłamstwa. Ludzie doznają różnych wizji: widzą Maryję, Jezusa, anioły, otrzymują wiedzę od tzw. obcych, oświeconych itd. Książe ciemności posługuje się różnymi sposobami. Każdy z ludzi, którzy coś takiego doświadczyli twierdzą, że oni mają rację, gdyż to co doświadczyli było dla nich czymś niewytłumaczalnym i odbiło w ich życiu ogromne piętno. Ty też miałeś możliwość coś takiego doświadczyć więc tylko ty możesz jak to ocenić. Ty musisz wiedzieć czy to co Cię spotkało było dobre czy złe. Czy to był Bóg, czy książę ciemności. Jeśli jest tak jak piszesz głoś prawdę. Pamiętaj, że jest to wielka odpowiedzialność, bo ludzie czytając te słowa, które piszesz, zmieniają swoje poglądy i zmieniają swoje życie.

        Pozdrawiam
        MrMatrix

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s