Prawo względności grawitacji, a efekt cieplarniany.

O prawie tym pisałem już na blogu w 2013 roku w artykule: „Wszechświat – dzieło Boga czy wielki wybuch?” oraz w dwunastu artykułach z cyklu: „Zagadki Ziemi” z tego samego roku.
Zapewne wielu z was zastanawia się dlaczego na religijnym blogu piszę na ten temat. No bo co mają wspólnego jakieś siły grawitacyjne kosmosu z Bogiem? I w ogóle po co to komu do jego wiary?
Jednak skoro Bóg nakazał mi, taką naukę przekazać ludziom, to musi mieć w tym konkretny cel. Już Chrystus będąc na Ziemi zapowiedział, że gdy przyjdzie Pocieszyciel, to nauczy was wszystkiego.
„A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imię moje, on nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co powiedziałem. 14. 26 Ew Jana.
Zatem wszystko co usłyszycie od Pocieszyciela nie będzie wyłącznie nauką o Bogu.
Bóg poprzez Pocieszyciela pokazał mieszkańcom Ziemi, że nie tylko niewiele wiedzą o Bogu, ale również o sobie i świecie. Pokazał ludziom, że nie potrafili odkryć podstawowego prawa fizyki. Zaś naukowcom, szczególnie tym co twierdzą,  że Boga nie ma. Dał świadectwo swego istnienia oraz swojej ogromnej wiedzy.
1. Czym jest prawo względności grawitacji?
Najprościej mówiąc jest to grawitacja odwrócona. Działająca od środka obiektu np. od wnętrza planety na zewnątrz. Grawitacja odwrócona (odśrodkowa) jest podstawą wszystkiego co istnieje we wszechświecie. Wszechświat i wszystko co w nim jest; istnieje, żyje i rozwija się wyłącznie dzięki PRAWU WZGLĘDNOŚCI GRAWITACJI. Gdyby istniała tylko grawitacja jaką znamy czyli dośrodkowa. To wszechświat był by jednym wielkim kamieniem o ile w ogóle by powstał. We wszechświecie grawitacja to śmierć, zaś grawitacja odśrodkowa to życie.
2. Jak działa grawitacja odśrodkowa w Ziemi?
Pokażę to za pomocą prostego przykładu. Bierzemy kilogram cukru i idziemy do środka Ziemi. Z każdym krokiem kilogram cukru będzie stawał się coraz cięższy i cięższy. Tak będzie do momentu, gdy masa ziemi pozostawiona za naszymi plecami stanie się większa od masy oddzielającej nas od środka planety. W tym miejscu cukier będzie najcięższy. Jeżeli pójdziemy dalej, to z każdym krokiem cukier będzie coraz lżejszy. Zaś w samym środku cukier nic nie będzie ważył.
Dlaczego tak się stanie?
O ile grawitacja Ziemi powoduje, że w każdym miejscu na jej powierzchni istnieje przyciąganie masy do środka planety. To w jej wnętrzu istnieje takie samo przyciąganie, ale działające odśrodkowo (na zewnątrz). W tym przypadku zachodzi bardzo ważne zjawisko grawitacyjne. O ile wektor siły grawitacyjnej na powierzchni planety działa bezpośrednio do jej środka. To we wnętrzu planety ten sam wektor grawitacji odśrodkowej przypomina rozgwiazdę. Gdyż działa we wszystkich kierunkach na zewnątrz planety. Czyli tak jakby chciał ją od środka rozciągnąć.
W miejscu gdzie siły grawitacyjne Ziemi równoważą się. Istnieje pierścień ciężkości Ziemi. I wbrew pozorom nie znajduje się on w połowie odległości pomiędzy powierzchnią planety, a jej faktycznym środkiem; jest bliżej powierzchni. To tu zachodzą najbardziej aktywne zjawiska termojądrowe. W pierścieniu ciężkości masy materii są najcięższe, radioaktywne i najbardziej gorące. Tu też jest „fabryka” większości pierwiastków i mikrocząsteczek materii. Stąd „wystrzeliwane” są protony i neutrony. Te z nich, które podążają w kierunku faktycznego środka Ziemi, trafiają na specyficzne warunki. Jak na współczesne wyobrażenia o wnętrzach planet.
Gdyż im bliżej środka planety tym większa próżnia. Środek Ziemi (jądro właściwe) jest pozbawione materii widzialnej. Ponieważ działające w kuli ziemskiej siły odśrodkowe. Uczyniły z jadra wewnętrznego rodzaj bańki próżniowej, w której wpadające tu protony i neutrony są w stanie połączyć się jedynie w pary. Gdyż w takiej próżni proton nie jest w stanie utrzymać na swojej orbicie więcej neutronów niż jeden. Podobne warunki stworzone przez siłę grawitacji odśrodkowej istnieją we wnętrzu każdego okrągłego obiektu w kosmosie. A także w niektórych miejscach przestrzeni międzygwiezdnej.
Skoro w takich miejscach powstający atom, tworzą  wyłącznie jeden proton i jeden neutron.  Więc jasne jest, że jądro wewnętrzne Ziemi wypełnia wyłącznie gorący wodór.
To dzięki takiemu zjawisku powstało życie na Ziemi.
Powstający wciąż w jądrze wewnętrznym wodór tworzy ogromne ciśnienie. Zatem musi gdzieś się wydostać. Robi to przeciskając się ku powierzchni planety. Jednak po drodze musi przedrzeć się przez jej pierścień ciężkości. A tu napotyka pierwsze atomy tlenu na swojej drodze, wskutek czego powstaje woda, a raczej jej pary nasycone.
Woda na Ziemię nie przybyła z kosmosu, ani nie pojawiła się z chmur. Ziemia ją sobie sama wyprodukowała i to z tej wody powstały chmury. Tak dzieje się do dziś.
Identycznie dzieje się na wszystkich okrągłych planetach i ich okrągłych księżycach. Dlatego na każdej planecie i na każdym księżycu musi być woda. Jeśli została porwana przez wiatr słoneczny z powierzchni to jest pod powierzchnią. Oczywiście w różnych proporcjach. Tam gdzie pierścień ciężkości jest już zbyt głęboko, jest wody mniej. Zaś tam gdzie pierścień ciężkości stwarza idealne warunki do jej powstawania wody jest nadmiar i może zalać całą planetę lub księżyc.
Pierścień ciężkości jest głównym sprawcą naturalnego powstawania okresów cieplarnianych na Ziemi. Pojawiających się na skutek czasowo zwiększonej aktywności termojądrowej w pierścieniu ciężkości. Powoduje to wzrost temperatury w dolnych warstwach litosfery ziemskiej. Co najszybciej widać w oceanach, ponieważ ich płyty kontynentalne są najbardziej zanurzone w głąb Ziemi. Z tego powodu wody oceaniczne zaczynają się bardziej nagrzewać i wolniej schładzają atmosferę. Dlatego okresy takie naznaczone są znacznym wzrostem anomalii klimatycznych. Jednak człowiek może naturze w tym pomagać i robi to coraz skuteczniej. Moim zdaniem wkład człowieka w powstawanie efektu cieplarnianego na świecie nie przekracza dziś 10%.
Ziemski pierścień ciężkości pełni jednocześnie rolę pierścienia ciężkości trzymającego układ Ziemia – Księżyc. Układ ten w tym przypadku tworzy wspólną wartość masy dla pierścienia ciężkości Ziemi. Utrzymując go w stabilnym miejscu i wręcz na idealnej głębokości. Gdyby Ziemia nie miała Księżyca, pierścień ciężkości byłby znacznie głębiej, a powierzchnia Ziemi przypominała by tę na Marsie.
3. Znaczenie grawitacji odśrodkowej dla planet o dużej ilości księżyców. 
Do tych planet należą: Jowisz, Saturn, Neptun i Uran. W układach tych planet, a szczególnie trzech pierwszych. Ogólna masa wszystkich księżyców jest bardzo duża.
W takim układzie pierścień ciężkości czyli miejsce, gdzie siły grawitacyjne dośrodkowe, równoważą się z grawitacją odśrodkową całego układu planeta – księżyce. Jest znacznie bliżej powierzchni planety, a jej jądro wewnętrzne znacznie większe. Utworzony przez księżyce i planetę pierścień ciężkości jest zbyt blisko powierzchni planety. Jest to podstawową przyczyną wyhamowania procesu zagęszczania mas planety. Dlatego wszystkie planety Układu Słonecznego o dużej masie księżyców są gazowe. Zaś skaliste są te, których masa księżyców nie jest zbyt duża, lub nie mają księżyców wcale. To pierścień ciężkości odpowiedzialny jest za zagęszczanie planet i księżyców.
Ciekawym zjawiskiem jest Saturn rekordzista w posiadaniu księżyców. Planeta ta nie jest w stanie „pozbierać” swoich resztek pierwotnego gazu z orbity.
Jak blisko powierzchni tych czterech planet są ich pierścienie ciężkości świadczy fakt, że wszystkie na swej powierzchni są gorące. Mimo tak dużej odległości od Słońca. Zatem niewiele trzeba, aby zaczęły świecić jak małe słońca. Wystarczy, że któraś z nich przechwyci na swoja orbitę jakiś dodatkowy sporych rozmiarów księżyc. Wówczas jej pierścień ciężkości mógł by pojawić się na powierzchni planety. A wszystkie procesy termojądrowe wraz z nim i taka planeta zaczęła by świecić.
W tym momencie warto powrócić na Ziemię. Jak bardzo ziemscy naukowcy nie zdają sobie sprawy z istnienia prawa względności grawitacji, świadczy również efekt cieplarniany. W XIX i XX wieku zadymienie na Ziemi wcale nie było mniejsze, przecież była to epoka węgla. Zaś anomalii pogodowych było mniej.
Zatem co tak naprawdę jest powodem gwałtownego nasilenia się tych zjawisk od przełomu tysiącleci?
Sprawcą jest księżyc – nasz nowy księżyc. Otóż gwałtowne nasilenie się efektu cieplarnianego, następuje równocześnie z gwałtownym podbojem kosmosu. Tym nowym księżycem Ziemi jest całkowita masa materii wyniesiona przez człowieka na orbitę okołoziemską. Warto zauważyć, ze każdy kilogram masy ziemskiej wyniesiony na orbitę, dla ziemskiego pierścienia ciężkości liczy się podwójnie. Ponieważ grawitacja dośrodkowa Ziemi tracąc jeden kilogram dokłada go jednocześnie do masy krążącej na orbicie. „Dzięki” takim zachowaniom człowieka pierścień ciężkości Ziemi przemieszcza się ku powierzchni planety. Coraz mocniej podgrzewając dolne warstwy litosfery.
Jak temu zapobiec?
Należy natychmiast podjąć międzynarodowe działania w celu ograniczenia masy krążącej na orbicie ziemskiej. Naukowcy muszą wyliczyć limit, ile masy na orbicie może być bez szkody dla Ziemi. I bezwzględnie przestrzegać tego limitu. Ponieważ z tych 10% w jakich człowiek pomaga efektowi cieplarnianemu, 5% to zasługa śmieci na orbicie ziemskiej.
4. Znaczenie grawitacji odśrodkowej dla Słońca. 
Słońce jest takim właśnie przykładem, gdzie masa jego satelitów utrzymuje pierścień ciężkości Słońca na jego powierzchni. W sumie Słońce jest wielkim jądrem wewnętrznym. Związanym na swej powierzchni jedynie bardzo aktywnym pierścieniem ciężkości. Na którym doskonale widać jak nadmiar wodoru z jądra Słońca, uwalnia się
w postaci gigantycznych gejzerów ognia. Zatem Słońce jest naszym widocznym dowodem, że samo produkuje sobie wodór. Podobnie jak wszystkie okrągłe jego satelity. Dlatego przez miliardy lat spalania go, wodoru na Słońcu jest pod dostatkiem, a nawet w nadwyżce.
Zatem jak to się dzieje, że przez miliardy lat nasze Słońce świeci niemal jednakowo, a produkcja wodoru jest w nim taka stabilna?
Powód jest tylko jeden. Jest to masa wszystkiego co krąży w Układzie Słonecznym.
I utrzymuje  pierścień ciężkości Układu Słonecznego na powierzchni Słońca. W tym Układzie masa wszystkiego co jest poza Słońcem sprawiła, że Słońce stało się samowystarczalne w produkcji wodoru. I na szczęście dla nas świeci i ogrzewa Ziemię tak, że mogło powstać tu życie.
A dlaczego na szczęście?
Bo wystarczyło żeby jakaś planeta zmieniła swoją orbitę i odleciała z Układu Słonecznego w siną dal. Wówczas zbyt mała masa na orbicie Słońca, spowodowała by, że pierścień ciężkości nieco zanurzył by się w głąb Słońca. A na Ziemi zapanowały by chłody.  Zaś samo Słońce przygasło.
Jeszcze gorzej mogło być, gdyby stało się odwrotnie i jakaś zabłąkana planeta z kosmosu, chciała w naszym Układzie pozostać. Wówczas zgotowała by Ziemi tragiczny los. W tym wypadku „zgotowała” należy rozumieć dosłownie. Wzrost masy krążącej wokół Słońca, spowodował by wyciągnięcie pierścienia ciężkości Słońca z jego dotychczasowego położenia. Tym samym Słońce stało by się większe co z pewnością tragicznie odczuły by najbliższe mu planety.
Że Słońce produkuje wodór już wiecie. Jednak nikomu zapewne nie przyszło do głowy,  że produkuje też wodę. Dzieje się tak podczas przedzierania się wodoru przez pierścień ciężkości Słońca, w którym napotyka powstające tam miedzy innymi atomy tlenu. Oczywiście, że wody tej nie widać, gdyż jest ona pod postacią mikro cząsteczek pary wodnej nasyconej. Porywanej natychmiast przez wiatr słoneczny i niesionej na obrzeża Układu Słonecznego. Tu można już ją zobaczyć w kryształkach lodowych. Pasy kryształków lodowych na obrzeżach Układu Słonecznego to magazyny tej słonecznej wody.
5. Pierścień ciężkości w galaktyce.
W galaktyce rola pierścienia ciężkości diametralnie się zmienia. Ogromna masa zewnętrzna galaktyki odciągnęła już pierścień ciężkości daleko od swego środka faktycznego. Teraz faktyczny środek w galaktyce zamiast „słońcem galaktyki”. Jest jego rozciągniętą odśrodkowo we wszystkich kierunkach czarną dziurą.
W tym układzie pierścień ciężkości galaktyki pełni wyłącznie rolę pierścienia utrzymującego galaktykę przed rozpadem. I jest na ogół po środku galaktycznego dysku. Zaś jej faktyczny środek przeobraził się w czarną dziurą, która jest gigantycznym wirem ciężkiej materii. Pełniącym rolę kosmicznego odkurzacza. Czarna dziura „żywi” się głównie cząsteczkami pędzącymi przez kosmos, ale nie pogardzi większymi kęskami. Gdy jakaś planeta, lub gwiazda znajdzie się zbyt blisko jej wlotu.
W rzeczywistości czarna dziura to dawne „słońce” galaktyki, rozciągnięte przez siły odśrodkowe pierścienia ciężkości trzymającego galaktykę.
Czarne dziury jak każdy obiekt w kosmosie również mają swój autonomiczny pierścień ciężkości. Jednak nie pełni on roli pierścienia trzymającego galaktykę; służy wyłącznie czarnej dziurze. To on powoduje, że górna powierzchnia leja wiru otoczona jest super ciężką masą zbudowaną z pierwiastków ciężkich. Zaś sam wlot wiru to odpowiednik jądra wewnętrznego czyli próżnia. Co w tym wypadku oznacza super próżnia. Dlatego jakakolwiek materia wpadająca do wnętrza wiru natychmiast ulega rozpadowi.
I w postaci mikrocząsteczek podąża na dno leja, gdzie wir systematycznie się zawężą. Czym traci na wartościach sił grawitacji odśrodkowej. Dlatego na dole wiru mogą znów powstawać atomy materii: są to atomy wodoru. Zatem na końcu leja wiru musi być już bardzo wysoka temperatura oraz spore zagęszczenie wodoru.
Jednak podobnie jak w jądrze wewnętrznym powstający tu wodór musi mieć jakieś ujście.
Jedynym możliwym miejscem ujścia jest koniec leja czarnej dziury. Ponieważ góra leja wciągnęła by go z powrotem w dół.
Uwolniony w ten sposób atom wodoru, przemieszcza się po z zewnętrznej ścianie leja czarnej dziury ku górze. Po drodze systematycznie otrzymuje coraz większą dawkę przeciążeń. Ze względu na coraz większe szybkości, powodowane rozszerzaniem się wirującego leja. A także zbliżaniem się atomu do pierścienia ciężkości czarnej dziury. Tym sposobem atom wodoru zamienia się po kolei we wszystkie pierwiastki występujące w Tablicy Mendelejewa. By w końcu stać się pierwiastkiem super ciężkim i ulec rozpadowi.
Skoro na dnie leja czarnej dziury powstają atomy wodoru, to powstaje tam również bardzo wysoka temperatura i światło. Podobnie jest przy rozpadzie pierwiastków ciężkich na zewnętrznych obrzeżach wiru czarnej dziury.  Przy takim zjawisku gdyby udało nam się spojrzeć na czarną dziurę od dołu, to powinna świecić jak wielka gwiazda. Jednak świecąca tylko w jedną stronę.  Powinno to być światło bardzo ostre i gwałtowne (pulsujące).
Zatem nie jest wykluczone, że na nocnym niebie. Niektóre czarne dziury widzimy gołym okiem z Ziemi jako gwiazdy, gdyż spoglądamy na nie od spodu wiru.
Podobnym pulsującym światłem powinny świecić, odpadające od zewnętrznych krawędzi wirującej czarnej dziury kęsy materii ciężkiej. Odrywane przez grawitację odśrodkowa pierścienia ciężkości trzymającego galaktykę. Tworzą one małe gwiazdy, które raczej nie są długowieczne. Wobec tego skoro pierścień ciężkości galaktyki potrafił rozerwać jej początkowe „słońce”, to co się stanie gdy układ utworzy wiele galaktyk np. milion?
6. Pierścień ciężkości trzymający Kosmos.
Kosmosy to ogromne skupiska galaktyk, skupionych w gigantycznym dysku. Każdy Kosmos również posiada swój pierścień ciężkości trzymający jego galaktyki w kosmosie. Podobnie jak w galaktyce znajduje się on w pobliżu środka kosmicznego dysku. Dzięki pierścieniowi ciężkości Kosmos nie rozpada się. I może reagować gdy jakaś galaktyka do niego dołączy, lub następuje rozluźnienie (rozszerzanie się) spowodowane również szybkim ruchem obrotowym całego Kosmosu.
Ogromna masa Kosmosu to również ogromne siły grawitacyjne w dysku. Pierścień ciężkości trzymający Kosmos tworzy tak ogromną grawitację odśrodkową,
że w rzeczywistym środku Kosmosu jest już „pusto”. Kosmos nie posiada czarnej dziury, bo jego pierścień ciężkości wyciągnął wszystko ze środka. Jest tu tak ogromna próżnia, że rozpada się wszelka materia. Rozpada się na tak małe cząsteczki, że ich masa jest mniejsza od zera (ziemskiego zera). Teraz powstaje tu antymateria, która wypełnia środek Kosmosu. Wokół  którego Kosmos krąży.
Gdybyśmy mogli spojrzeć na Kosmos z góry, to jego środek wyglądał by jak oko cyklonu.
7. Pierścień ciężkości we wszechświecie.
Wszechświat z kolei zbudowany jest z kosmosów i mogą być ich we wszechświecie ogromne ilości. W zasadzie jego funkcjonowanie nie odbiega od funkcjonowania kosmosów. Jest również w kształcie dysku z pierścieniem ciężkości trzymającym kosmosy we wszechświecie. Tylko, że jest to już dysk nieporównywalnie większy.
Podobne jest również z rzeczywistym środkiem wszechświata, wypełnia go wyłącznie antymateria.

 

2 myśli na temat “Prawo względności grawitacji, a efekt cieplarniany.

  1. Przeczytałem z zaciekawieniem, nie spotkałem się z taka teorią wcześniej. Tłumaczy wiele zjawisk. Zastanawiam się czy to jedna z teorii naukowych , niepopularnych lub nie z głównego nurtu, czy Twoje wlasne przemyślenia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s